Hazard jako dodatkowy dochód?

Pamiętam jak jeszcze kilka, czy raczej już kilkanaście lat temu mój ojciec sprowadzał po pracy do domu kolegów i razem przy wódce oraz przy zagryzce grali w pokera. Nie tylko dla rozrywki. Grali też dla zysku!

Kładli całe swoje pensje na stole i grali o nie aż do upadłego, aż kilka osób się nie wykruszyło i nie poszli sobie do domu. I nie było litości, jak ktoś przegrał pensję to nikt mu jej nie oddawał, bo przecież takie były prawa pokera. Nikt go do gry nie zmusił… sam wiedział co robi. Mój ojciec był w pokera dobry, więc radził sobie nieźle i potrafił pomnożyć swoje dochody właśnie poprzez takie incydenty, choć przyznam szczerze, że wcale to się nie podobało mojej matce.

Nie była zadowolona ani z tego, że przychodzili do nas do domu pijani mężczyźni, ani nie była zadowolona z tego, że zawsze ktoś musiał odejść załamany, bez pieniędzy na życie na najbliższy miesiąc. Mój ojciec nigdy nie przegrywał, zawsze wychodził na plus, ale matka i tak nie była zadowolona. Dzisiaj na szczęście ojciec już tak nie robi, a w swojej miłości do pokera, do hazardu, do tych emocji, adrenaliny nie musi całkowicie niszczyć, może ją przenieść na inne pole.

Dzięki internetowi pojawiła się możliwość grania w kasyno online, więc jest już pewien plus, można ominąć pijaństwo przy hazardzie. Chyba, że ktoś pije sam do siebie. No i druga sprawa, że mój ojciec może się realizować w sposób mniej patologiczny, nie ogrywa nikogo z całych pensji, gra na normalne stawki i nawet coś wygrywa, dorabiając na kwiaty dla matuli.

Reklamy

Dzieciństwo a hazard

W dzieciństwie uwielbiałem grać w karty. Co prawda rodzice strasznie mnie do tego zniechęcali, powtarzając w kółko, że „kto gra w karty, ten ma łeb obdarty”, jednak żadne z ich gadania mnie nie zniechęcało. Czułem mocną ciągotkę ku hazardowi. Kiedyś nawet na wycieczce klasowej ograłem kolegę z całej kasy jaką ze sobą zabrał i to już pierwszego dnia, później mu oczywiście pożyczyłem kasę, ale wiadomo, że po powrocie do domu musiał mi oddać. W końcu wiedział w co się pakował. Ciekawe czy on by był dla mnie łaskawy? Pewnie nie.

Więc i ja nie musiałem taki być. I ta ciągotka do pokera została mi do dziś, bo po drodze jeszcze setki razy grałem, czy to na uczelni w akademiku ogrywając studentów z ich kasy, czy to później w pracy, grając z kolegami i wygrywając w pokera ich pensje, tym samym podwajając, czy potrajając swoje miesięczne przychody. Dla mnie to było dobre rozwiązanie. Ale kiedyś źle trafiłem, zagrałem z kilkoma gośćmi, którzy nie byli tacy łatwi. To znaczy w pokera byli cieniasami, szybko ograłem ich ze sporej kwoty pieniędzy, ale cała afera skończyła się tym, że doszło do bójki i wylądowałem w szpitalu.

Później leżałem w domu i znalazłem rozrywkę w pokerze… online! Nie mogłem chodzić przez pierwsze tygodnie, więc grałem przez internetowe kasyno online, które oferowały i inne ciekawe rozgrywki – poker, baccarat, blackjack, ruletka, kości itd. I w ten sposób gram do dziś, bo zawsze znajdą się jacyś chętni i nikt już nie będzie wszczynał bójek, ani nawet nie pogrozi, że wydłubie mi oczy.